Żałobny czas baletu warszawskiego – żegnamy wybitnych artystów: Ewę Głowacką i Łukasza Gruziela

Odeszli od nas niespodziewanie, pozostawiając nas w smutku i poczuciu niepowetowanej straty. 5 września zmarł Łukasz Gruziel, a kilka tygodni później, 19 października Ewa Głowacka. Oboje byli znakomitymi tancerzami, wyróżniającymi się osobowościami artystycznymi i, co łączyło ich dodatkowo – ludźmi wielkiego serca. Oboje też ukończyli warszawską szkołę baletową, a ich kariery związane były ze sceną Teatru Wielkiego w Warszawie. Pociechą jest, że przetańczyli swoje życie w światłach rampy i szumie oklasków, i co chyba najważniejsze przekazali nam to, co mieli najcenniejszego – szacunek i zamiłowanie do sztuki tańca.

Ewa Głowacka uczyła się tańca w warszawskiej szkole baletowej pod kierunkiem Florentyny Puchówny-Kilińskiej, a później Iriny Michajliczenko. Jej pierwsza poważna rola to Julia w operze Bernardetty Matuszczak Julia i Romeo, wystawionej 19 listopada 1970 roku z okazji inauguracji Sali Kameralnej Teatru Wielkiego w Warszawie. Reżyserem przedsięwzięcia był Adam Hanuszkiewicz, który zaraził siedemnastoletnią Ewę-Julię miłością do teatru dramatycznego. Po ukończeniu szkoły baletowej młoda artystka została zaangażowana do zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie bardzo szybko dostrzeżono jej potencjał. Po dwóch latach pracy w zespole baletowym w 1974 roku awansowała do rangi solistki, a trzy lata później została pierwszą solistką.

Jej predyspozycje do ról lirycznych, zaanonsowane zostały występem we wspomnianej szekspirowskiej Julii, a rozwinęły się w złożonej roli Odetty-Odylii w balecie Jezioro łabędzie Piotra Czajkowskiego. Według recenzentów Ewa-Odetta była: urzekająca, liryczna, zjawiskowa, natchniona, niemal bezcielesna, wzruszająca, przy czym podkreślano doskonałe przygotowanie techniczne i umiejętność metamorfozy z Odetty w Odylię. „Kreując rolę Odylii, przeistacza się na naszych oczach z lirycznej Odetty w triumfującą, pewną siebie, zaborczą, bezwzględną i złą córkę czarnoksiężnika…” (R. Popkowicz-Tajchert, „Taniec” 1992 nr 1). Punktem kulminacyjnym w rolach lirycznych o dużym ładunku dramatycznym był dla Ewy Głowackiej występ w roli Anny w balecie Witolda Grucy Stanisław i Anna Oświęciomowie do muzyki Mieczysława Karłowicza.  Ewa-Anna „nie tylko tańczyła, ona ją zagrała bezbłędnie i wzruszająco” (A. Brzozowska, „Teatr” 1976 nr 21, s. 20.)

Dbałość o stronę emocjonalną kreowanych postaci pozwoliła Ewie Głowackiej stworzyć niepowtarzalną Giselle i Sylfidę – tytułowe bohaterki najbardziej znanych baletów romantycznych. Jako Giselle była dziewczęco prostoduszna i delikatna, w scenie obłędu bezbronna i krucha (akt I), jako duch (Wilisa) wyniosła, ale o kochającym i przebaczającym sercu (akt II). Wcielając się w postać Sylfidy, zdaniem Janiny Pudełek była: „niematerialnie zwiewną, a przy tym ogromnie sympatyczną przez swoją poetyckość i subtelne, pełne ciepła poczucie humoru” („Teatr”1984, nr 8).

Piękna baletowa aparycja i bogata paleta środków aktorskich otworzyły przed artystką dostęp do wielu ról zarówno z klasycznego repertuaru, gdzie, prócz wspomnianych zatańczyła także: Księżniczkę Aurorę w Śpiącej królewnie Piotra Czajkowskiego i Królewnę w spektaklu operowo-baletowym pod tytułem Bardzo śpiąca królewna Augustyna Blocha w komediowym ujęciu Witolda Grucy. W baletach neoklasycznych była między innymi Zobeidą w Szeherezadzie Nikołaja Rimskiego-Korsakowa i tytułową Carmen w Carmen suicie George’a Bizeta-Rodiona Szczedrina. Brała także udział w solowych rolach w baletach bez konkretnej fabuły, jak: Sylfidy Fokina do muzyki Chopina, Grand pas de quatre Cesarego Pugniego w ujęciu choreograficznym Alicii Alonso, Serenada Piotra Czajkowskiego w choreografii Balanchine’a, czy Suite en blanc Lifara do muzyki Lalo. Jednak, jak wspominała Artystka: „…Zawsze miałam wielką ochotę zatańczyć jakiś balet w technice „modern”, której ruch i specyficzna ekspresja są mi nieznane, a zarazem bardzo pociągające (…) Marzy mi się także praca z wybitnymi zachodnimi choreografami, którzy mogliby tworzyć swoje dzieła dla nas i na nas…” (Renata Popkowicz-Tajchert, „Taniec” 1992 nr 1). Marzenia się spełniły: Ewa Głowacka zatańczyła główną żeńską rolę solową w balecie Duch morza do muzyki Epitafium na śmierć Karola Szymanowskiego Tadeusza Szeligowskiego oraz solowe partie w Placach miast do utworów Adama Jarzębskiego i Celebracjach do Koncertu C-dur na różne instrumenty Vivaldiego – wszystkie w choreografii Yuriko, solistki zespołu Marthy Graham, twórczyni techniki modern dance. Była solistką w baletach: Johna Neumeiera – Miłość i ból, i świat, i marzenie do muzyki Mahlera, Hansa van Manena – Adagio Hammerklavier Beethovena, Maurice’a Béjarta – Wariacje „Don Juan” do muzyki Chopina.

Wielopłaszczyznowy talent Artystki dostarczał natchnienia wielu rodzimym choreografom, jak: Witold Gruca, Emil Wesołowski, Andrzej Glegolski, Waldemar Wołk-Karaczewski i Zofia Rudnicka, która przyjaźniła się i współpracowała z Ewą Głowacką. Jedną z ich ostatnich prac była realizacja baletu Giselle na deskach Opery Wrocławskiej w 2018 roku.

Ewa Głowacka wykonała bardzo wiele różnorodnych ról, wystąpiła ponad tysiąckrotnie na warszawskiej scenie, była finalistką międzynarodowych konkursów baletowych, laureatką Grand Prix III Ogólnopolskiego Konkursu Tańca (pierwszego po przeniesieniu do Gdańska), została wyróżniona prestiżowymi nagrodami. Po zakończonej oficjalnie karierze przeszła do ról pantomimicznych, tworząc ciekawe role: Pani Capulet i Monteki w Romeo i Julii Prokofiewa, Królowej w Śpiącej królewnie, Księżnej w Jeziorze łabędzim, Księżnej Wronskiej w Annie Kareninie, czy Babci w Dziadku do orzechów. Można więc przypuszczać, że była Artystką spełnioną, ale do pełnej satysfakcji Ewa Głowacka potrzebowała jeszcze okazji, by móc podzielić się swoim bogatym doświadczeniem z innymi: uczniami i tancerzami. Ci ostatni pamiętają do dzisiaj jej serdeczne rady, mądrość osądów i życzliwość. Wspierała ich na stołecznej scenie, ale także przez wiele lat w Opera Nova w Bydgoszczy i Operze na Zamku w Szczecinie. Swojego czasu nie szczędziła także uczniom warszawskiej szkoły baletowej, przygotowując ich do występów na koncertach i konkursach baletowych, dając im ostatni mistrzowski szlif, i mając zawsze w zanadrzu uśmiech i pochwałę. Przez wiele lat była jurorką na konkursach baletowych między innymi „Złote Pointy” w Szczecinie.

Łukasz Gruziel – uczył się tańca w warszawskiej szkole baletowej pod kierunkiem: Zygmunta Dąbrowskiego, Walerego Szajewskiego i Gennadija Ledjacha. Jego debiut sceniczny był związany z realizacją przez Ledjacha szkolnego spektaklu Dziadek do orzechów Piotra Czajkowskiego, którego premiera odbyła się na scenie Teatru Wielkiego w 1973 roku. Wtedy Łukasz wcielił się w postać Króla myszy, ale był także obsadzony jako Książę. Dwa lata później ukończył szkołę i został zaangażowany do zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Warszawie. Dwa lata później, w 1977 awansował do grupy solistów, a w 1984 został pierwszym solistą baletu.

Celował w rolach charakterystycznych i wymagających bogatego arsenału artystycznych środków wyrazu. Był świetnym: Hilarionem w Giselle do muzyki Adolfa Adama (chor. tradycyjna w oprac. Anatola Gridina i Iriny Michajliczenko), Jamesem i Gurnem w Sylfidzie Hermana Lovenskkjolda w choreografii Bournonville’a, Panem młodym w Harnasiach Karola Szymanowskiego i Victorem w Yermie Manuella de Falli – oba balety w choreografii Teresy Kujawy, znakomitym tytułowym Grekiem Zorbą w balecie Lorki Massine’ a do muzyki Mikisa Theodorakisa i niezapomnianym Lalką-Żołnierzykiem w Lalkach do muzyki Remberta Eguesa w choreografii Alberto Méndeza.

Artysta, ze względu na drapieżną w rysunku urodę, trafnie był obsadzany w rolach demonicznych jako: Diabeł w Stworzeniu świata do muzyki Andrieja Pietrowa w choreografii Miroslava Kůry,  Rotbart w Jeziorze łabędzim Czajkowskiego w redakcji Konstantina Sergiejewa, Szatan w Panu Twardowskim Ludomira Różyckiego w choreografii Teresy Kujawy, Tybalt w Romeo i Julii Prokofiewa w choreografii Emila Wesołowskiego, Carabosse w Śpiącej królewnie Czajkowskiego w redakcji choreograficznej Jurija Grigorowicza i Drosselmeyer w Dziadku do orzechów Czajkowskiego w wersji autorskiej Toera van Schayka. Znakomite wyczucie stylu hiszpańskiego sprawiało, że wyróżniał się w: „Tańcu hiszpańskim” w Jeziorze łabędzim Czajkowskiego (red. K. Sergiejew), jako Seňor w La Ventanie do muzyki H. Ch. Lumbuye w choreografii Bournonville’a, Espado i Basilio w Don Kichocie Minkusa w choreografii Andrzeja Glegolskiego.

Baletem, który odegrał ważną rolę w karierze Łukasza Gruziela była Córka źle strzeżona Ferdinada Hérolda w choreografii Fredericka Ashtona, w której na przestrzeni kilku lat zatańczył wszystkie główne role męskie: Colasa, Alaina i Wdowy Simone.

Jego wrażliwość artystyczna odnalazła odpowiednią przestrzeń w obszarze tańca współczesnego, gdzie mógł współtworzyć role w nowym dla teatru repertuarze, wcielając w postać Adama w Adamie i Ewie do muzyki Hildinga Rosenberga w choreografii Birgit Cullberg, jako Solista w: Miłość i ból, i świat, i marzenie do muzyki Gustawa Mahlera w choreografii Johna Neumeiera, Adagio hammerklavier Beethovena, Twilight do muzyki Johna Cage’ a, w roli Choreografa w Bits and Pieces do utworów: Davida Byrne’ a, Briana Eno i Felixa Mendelsohna-Bartholdy’ego – trzy ostatnie tytuły w choreografii Hansa van Manena, w After eden do muzyki Lee Hoiby w choreografii Johna Butlera i jako Romeo w Romeo i Julia Pas de deux do muzyki Chopina w choreografii Maurice’a Béjarta.

W swojej liczącej ponad trzydzieści lat karierze scenicznej Łukasz Gruziel wystąpił ponad 1200 razy, tańcząc często w baletach polskich choreografów, którzy cenili w Artyście nie tylko cechy rasowego tancerza charakterystycznego z szeroką skalą środków aktorskich, ale także bardzo wrażliwego interpretatora postaci o dramatyczno-lirycznym charakterze.

Pod koniec kariery Artysta podjął studia pedagogiczne i po kilku latach zaczął przekazywać swoje doświadczenia sceniczne uczniom w warszawskiej szkole baletowej. W latach: 2003-2014 pełnił w szkole funkcję dyrektora do spraw artystycznych. Zawsze lubiany i ceniony był dla uczniów mentorem i opiekunem, z ojcowską troską dbającym o wychowanków w czasie prób, konkursów baletowych i praktyk scenicznych. Nagradzany za sukcesy na niwie artystycznej i pedagogicznej, podobnie, jak Ewa Głowacka nie lubił splendorów i specjalnego szumu wokół swojej osoby.

Joanna Sibilska

  • Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego w Warszawie

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym.
Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Akceptuję Czytaj więcej

Rozmiar czcionki
Kontrast: